sobota, 27 maja 2017

Nowe posty

Aktualizacja: 22:12 01-06-2017


Już w karetce ustalono, że życie chłopaka wisi na włosku, a operacja może okazać się niezbędna. Gdy straciliśmy przytomność, upadł feralnie głową na krawężnik. Nie zauważyłam wcześniej rany na głowie. Zresztą nigdy nie był to powód do panikowania, takie urazy należało jedynie załatać i pozwolić się im wygoić. Gdy moc Mroku nas opuściła – co musiałam w końcu przyznać – staliśmy się tacy jak ludzie. Uczyliśmy się o ich słabościach, długiej regeneracji, ograniczonych możliwościach fizycznych. Teraz byliśmy tacy jak oni.

~*~


„[…] – Ali… Alyssa, do cholery! – zaoponowała Mary, ale dziewczyna nawet nie drgnęła, wciąż pewnie trzymając Nadię za gardło. Jej oczy błyszczały dziko, bardziej jak u bestii a nie kogoś, kto w choć niewielkim stopniu mógłby przypominać zagubioną, nieświadomą sytuacji studentkę.
Chociaż to wydawało się niemożliwe, Nadia jakimś cudem zdołała się uśmiechnąć. Nie próbowała walczyć, wątpiła zresztą, by to przyniosło jakikolwiek skutek.
– No i co teraz? – wykrztusiła z trudem, aż nazbyt świadoma uścisku, który dosłownie miażdżył jej krtań. Chociaż ledwo rozumiała własne słowa, czuła, że dziewczyna była w stanie ją usłyszeć. – Zabijesz mnie, tak jak twój ojciec wymordował moją rodzinę…?
Alyssa zamarła.”


~*~


„[…] Kiedy zapanowała nad sobą na tyle, by móc się rozejrzeć, znów dostrzegła plamę czerni, dokładnie taką samą jak ta, która pochłonęła Marco, nim jednak zdążyła się nad tym zastanowić, wszystko potoczyło się bardzo szybko.
– Jestem tutaj – zapewnił ją pośpiesznie wampir. Słyszała jego głos wyraźnie, tak jak i widziała wyciągniętą ku niej dłoń, chociaż ta już przynajmniej nie próbowała jej dotykać. Cóż, do czasu. – Nie bój się, Eveline. Po prostu chodź…
– Niedoczekanie twoje, jeśli sądzisz, że ja… – zaczęła, ale i tym razem nie miała okazji, żeby chociaż spróbować dokończyć.
Ciepłe palce bez jakiegokolwiek ostrzeżenia zacisnęły się wokół jej nadgarstka, na tyle gwałtownie, żeby nie miała okazji się wyrwać. W następnej sekundzie poczuła szarpnięcie, a potem Marco najzwyczajniej w świecie wciągnął ją w pustkę.”


~*~


„[…] Miała wrażenie, że wszystko trwało w całą wieczność, chociaż w rzeczywistości w grę musiały wchodzić co najwyżej minuty. Dziwne uczucie zniknęło równie nagle, co wcześniej się pojawiło, pozostawiając po sobie przede wszystkim dezorientację oraz słowa, których wyczekiwała, a które ostatecznie pojawiły się w jej umyśle. Na moment zamarła, po czym zachwiała się niebezpiecznie, w następnej sekundzie dosłownie wpadając ojcu w ramiona. Rufus objął ją, wyraźnie podenerwowany, być może próbując o coś pytać, ale również na tych słowach nie była w stanie się skoncentrować. Nie, skoro całą sobą skupiała się na trzech krótkich linijkach, które majaczyły gdzieś w jej pamięci, niezmiennie przyprawiając dziewczynę o dreszcze.
– Ja nie… – zaczęła, próbując ubrać w słowa to, co się z nią ziało, ale nie miała po temu okazji.
Z chwilą, w której spróbowała się odezwać, gdzieś na dole rozległ się głośny, niepokojący huk.”


~*~


„[…] – Jestem obok – stwierdził lakonicznie Shadow. – Pamiętaj, co mi obiecałaś, Angel – rzucił na odchodne, ostatecznie zostawiając ją samą.
Wypuściła powietrze ze świstem, mimowolnie spinając się w odpowiedzi na jego słowa. Jej spojrzenie momentalnie powędrowało ku przysłoniętemu oknu, więc podeszła bliżej, by móc raz jeszcze wyjrzeć na zewnątrz. Z biblioteki miała dobry widok na rosnący w pobliżu las, na pierwszy rzut oka spokojny i opustoszały, ale nie mogła pozbyć się wrażenia, że to tylko pozory – i że gdzieś w głębi faktycznie czaiło się coś, od czego wolała trzymać się z daleka. Nie miała pojęcia z czym tak naprawdę miała do czynienia, ale…
W pośpiechu wycofała się, sama niepewna, skąd brało się dziwne, nieprzyjemne uczucie bycia obserwowaną. Być może wszystko sprowadzało się do niepokojącego oświetlenia – czerwonego blasku wiecznego zmierzchu, o którym wspominał Shadow – ale to w gruncie rzeczy nie było istotne.
Biorąc pod uwagę to, jak czuła się za każdym razem, kiedy wyglądała na zewnątrz, dostosowanie się do obietnic złożonych opiekunowi, miało okazać się wyjątkowo proste.”

~*~


„Obudź się – przetoczyło się przez umysł kobiety i nagle otworzyło oczy, robiąc jednocześnie głęboki wdech. Rozejrzała się po pomieszczeniu, ale nie widziała nikogo. Nie miała większych powodów do niepokoju niż zwykle, lecz jej serce nie chciało się uspokoić. Biło zbyt mocno, zbyt szybko, zbyt rozpaczliwe, sprawiając, że strach rozprzestrzeniał się po całym jej organizmie. Szarpnęła się, ale nic to nie dało. Cały czas podawano jej środki uspokajające poprzez kroplówkę, przez co nie miała wiele więcej sił niż dziecko.

Jęknęła, gdy wraz z jej przebudzeniem, obudził się głód. Palił wnętrzności, zabierał oddech, wzmagał gniew. Starała się odegnać potrzebę krwi, uspokoić serce, ale stało się to zbyt trudne. Może wcześniej udawało się jej zapanować nad pragnieniem, ale wydawało się, że te czasy minęły i to bezpowrotnie.”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz